Jaki jest HR w Waszej firmie?
Jesteście na bieżąco, czy raczej okazjonalnie pojawiacie się w życiu
pracowników pilnując ankiet i ocen na koniec roku? Może gonicie, może jesteście
bierni, a może charakteryzuje Was jeszcze coś innego?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OCENA PRACOWNIKÓW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OCENA PRACOWNIKÓW. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 czerwca 2015
poniedziałek, 18 maja 2015
emplo – narzędzie, które wspiera HRowe działania w sposób, którego wcześniej nie było!
Rola HRu cały czas ewoluuje -
pojawiają się nowe wyzwania, nowe oczekiwania pracowników, a także kolejne
pokolenia na rynku pracy. Jednym z wyzwań, przed którymi stajemy jest
przeniesienie funkcjonujących rozwiązań HR z form papierowych do narzędzi
online, a jednym z najbardziej newralgicznych obszarów w tym zakresie jest
ocena okresowa. Dlatego też postanowiłam rozejrzeć się jakie na rynku mamy
możliwości i znalazłam narzędzie, które spełnia wszystkie moje oczekiwania…
piątek, 20 lutego 2015
Nie podcinaj pracownikowi skrzydeł - o roli menedżera w rozwoju pracowników
Znacie menedżerów, którzy podcinają skrzydła swoim
pracownikom? A znacie takich, dla których jest to jeden z nieodłącznych
elementów oceny okresowej? To tekst o nich.
wtorek, 3 lutego 2015
Nie prowadź pracownika za rękę - o odpowiedzialności za rozwój słów kilka
Czy w Waszej firmie rozwój pracownika kojarzy się z prowadzeniem go za rękę? A może z czerpaniem z niezliczonej ilości rozwojowych możliwości lub odwrotnie - narzekania pracowników, że firma nie zapewnia nic wartościowego?
czwartek, 15 sierpnia 2013
Ocena pracownicza - arkusz do wypełnienia czy działanie rozwojowe?
Chociaż wciąż jeszcze są firmy, w
których ocena pracownicza nie funkcjonuje, to jednak w większości organizacji
mamy systemy ocen (bardziej lub mniej efektywne). Tematów do rozważań w
kontekście oceny pracowniczej jest wiele, niemała ilość obszarów w tym zakresie
wywołuje dyskusje i czasami budzi kontrowersje. Dziś chciałabym pominąć większość
tych zagadnień, a także spojrzeć ponad podziałem pomiędzy oceną kompetencji a
oceną realizacji zadań/celów i skoncentrować się na tym w jaki sposób jest
przeprowadzana ocena, którą realizujemy w firmie.
Często kiedy rozmawiam z
przedstawicielami działów personalnych lub z pracownikami objętymi procesami
oceny, słyszę o tym, że mają w firmie system ocen, polegający na tym, że co
określony okres czasu wypełniają arkusz i później otrzymują od przełożonego ostateczny
dokument, który następnie jest przechowywany w archiwum. Niektórzy cieszą się,
że wyniki ocen są wykorzystywane i że na ich podstawie wyciągane są wnioski na
temat potrzeb rozwojowych grupy pracowników – tj. najsłabsze obszary wskazują
jakie szkolenia będą zrealizowane w firmie. I tyle – ot świetnie zaprojektowany
system ocen…tylko pytanie czy o to w systemie ocen chodzi? Czy takie działania
powodują, że zrealizowany projekt wdrożenia oceny okresowej pozytywnie
przekłada się na efekty biznesowe i wspiera nasz biznes? Z pełnym przekonaniem
mogą powiedzieć, że nie.
Ocena okresowa rozumiana jako
wypełnienie arkusza, z którego czasami dział personalny wyciągnie wnioski i zakupi
szkolenia (jeśli akurat będzie na to budżet, a oceny będą wyjątkowo niskie), jest
pomyłką. W ocenie pracowniczej nie
chodzi o wypełnianie dokumentów i późniejsze ich gromadzenie. Ocena jest
działaniem prorozwojowym i przez rozwój pracowników powinna wpływać na rozwój
organizacji. I jeśli pokusimy się w naszej firmie o rozumienie oceny w taki
właśnie sposób, przed nami staje szereg działań, które musimy podjąć. Przede
wszystkim trzeba pamiętać, że odpowiedzialność za efektywność procesu ocen
spoczywa na menedżerach. Dlatego też powinni być oni jak najlepiej przygotowani
do tej roli. Clou całego procesu oceny tkwi w spotkaniu rozwojowym menedżera z
pracownikiem. Arkusze, które wcześniej obydwoje wypełniają, mają na celu
przygotowanie ich do tej rozmowy, usystematyzowanie obszarów, które będą
omawiane i wskazanie kierunku. Dalej przychodzi czas na to, co najważniejsze –
spotkanie (i dobrze jeśli byłoby nazywane spotkaniem rozwojowym, a nie
spotkaniem oceniającym). Menedżer jako osoba, na której spoczywa obowiązek
efektywnego przeprowadzenia rozmowy powinien być maksymalnie do niej
przygotowany. Dział HR z kolei jest
ogniwem, które jest odpowiedzialne za zmianę podejścia do postrzegania i
rozumienia procesu oceny i za wyposażenie menedżerów w kompetencje i narzędzia
do umiejętnego przejścia przez ten proces. Nie wyobrażam sobie realizowania
rozmów rozwojowych bez uprzedniego przeszkolenia menedżerów w zakresie
prowadzenia tego typu spotkań.
Skoro rozmowa rozwojowa jest
najważniejszym elementem, warto określić jakie powinna spełniać warunki, abyśmy
mogli powiedzieć, że faktycznie była efektywna. Warto tu skoncentrować się na
jednym z kluczowych jej wyznaczników – sposobie
omawiania wyników z wypełnionego arkusza. Rozmowa na pewno nie powinna
polegać na wyliczaniu popełnionych błędów. Odpadają stwierdzenia typu: 'W
poprzednim kwartale niewłaściwie zrobiłeś to, to i to. Poza tym ta kompetencja
jest u Ciebie bardzo nisko oceniona, uważam, że musisz z tym coś zrobić, bo nie
widzę możliwości abyś z takim podejściem dalej pracował na tym stanowisku.
Dowiem się, może HR ma jakieś środki na szkolenia, to może wyślemy Cię żeby
nauczyli Cię jak powinieneś realizować te zadania'. Jakże często tak właśnie
przebiegają rozmowy, czasami zdarza się, że pracownik ma możliwość dodania czegoś
od siebie po wypowiedzi menedżera, ale zazwyczaj już tego nie robi, bo nie
widzi sensu.
Co bardziej świadomi i
przeszkoleni menedżerowie powiedzą – 'Nie, ja tak nie prowadzę rozmów, trzeba
przecież pamiętać o kanapce krytyki. Najpierw wymieniam jedną rzecz, która była
dobra, potem daje te wszystkie złe informacje i potem na koniec dodam, że
ogólnie jest ok, tylko popraw te słabe obszary' Niby lepiej, ale czy
efektywnie? Odpowiedź jest prosta – niestety nie.
Czyli jak przeprowadzać rozmowę? Rozmowa powinna być ukierunkowana na
spojrzenie do przodu, bardziej na think forward niż na feedback. Nie widzę
większego sensu patrzenia za siebie w celu rozliczania przeszłości. Widzę
natomiast sens w spoglądaniu w przeszłość w celu wyciągnięcia wniosków na
kolejne dni i miesiące. I kiedy spoglądamy na arkusze, nie dzielmy tego, na to
co jest dobre i co złe – patrzmy na pracownika całościowo, tak, aby dostrzec
potencjał do rozwoju (mocne strony) i weryfikujmy czy to, co zostało ocenione
niżej jest kluczowe dla zajmowanego przez tego pracownika stanowiska. Jeśli
jest to ważne, zapytajmy pracownika, czy on też to dostrzega, czy uważa, że
utrudnia mu to funkcjonowanie na jego stanowisku pracy i jakie widzi możliwości
poradzenia sobie z tą sytuacją. Jeśli mówimy o realizowanych zadaniach, nie
mówmy – 'to zrobiłeś źle'. Powiedzmy – 'chciałbym, aby kiedy spotkamy się na
kolejnej rozmowie rozwojowej, tego typu zadania były realizowane w inny
sposób'. Poza tym istotne jest pamiętanie o tym, że możemy mieć w zespole
pracowników na innym poziomie rozwoju zawodowego i o ile dla jednych konieczne
będzie wspólne wypracowanie drogi osiągnięcia celu, o tyle dla innych
prorozwojowe będzie poproszenie ich o samodzielne podejście do zagadnienia.
Także po raz kolejny podkreślamy indywidualne
podejście do pracownika, koncentrację na jego potrzebach i na tworzeniu
środowiska do rozwoju. Menedżer nie powinien przejmować z pracownika
odpowiedzialności za jego rozwój, ale powinien zapewnić odpowiednie warunki do
tego, aby pracownik posiadając określone kompetencje mógł je dalej rozwijać.
Jeśli tworzymy ocenę okresową z
założeniem, że będzie ona arkuszem do archiwizowania – możemy zaprzestać tego
działania, bo nie przyniesie pozytywnych efektów, a niesie ze sobą ryzyko m.in.
demotywacji czy zniechęcenia. Twórzmy
ocenę okresową z myślą o jej aspekcie rozwojowym – tak, aby rozwijał się
pracownik i wraz z nim cała organizacja. Ot prosta i zarazem skomplikowana
droga do sukcesu.
Jeśli planujesz wdrożyć ocenę pracowniczą lub zmodyfikować istniejącą - ZOBACZ JAKIE SĄ MOŻLIWOŚCI
Artykuł możecie także przeczytać na HRNews, gdzie wspiera sekcję Temat Miesiąca.
czwartek, 11 lipca 2013
Rozwijać kompetencje pracowników, czy polować na luki kompetencyjne?
Ocena kompetencji, choć aspekt
długo funkcjonujący w naszej polskiej HRowej rzeczywistości, w wielu firmach
wdrożony, a często nawet nie tylko wdrożony, ale i stosowany w praktyce, to
jednak cały czas
borykający się z niewykorzystywaniem jego pełnego potencjału. Dlaczego? Powodów jest wiele, dziś skoncentruję się na jednym bardzo często występującym – niewłaściwym nastawieniu nas HRowców do interpretacji wyników oceny i ich wykorzystania (zakładając, że w jakiś sposób je wykorzystujemy). Część firm niestety wciąż realizuje ocenę okresową i później wkłada wyniki do szuflady nie zastanawiając się do czego dalej można je wykorzystać. Jest jednak coraz więcej działów HR i przełożonych, którzy są świadomi potencjału, który drzemie w kompetencjach i stara się wykorzystywać wyniki ocen do rozwoju. Pytanie tylko w jaki sposób wyniki te są wykorzystywane? Standardowe działanie polega na określeniu wymaganego poziomu spełniania danej kompetencji przez pracownika na określonym stanowisku i porównywania do niego uzyskanych przez pracownika wyników. Posłużę się tu pewnym przykładem:
borykający się z niewykorzystywaniem jego pełnego potencjału. Dlaczego? Powodów jest wiele, dziś skoncentruję się na jednym bardzo często występującym – niewłaściwym nastawieniu nas HRowców do interpretacji wyników oceny i ich wykorzystania (zakładając, że w jakiś sposób je wykorzystujemy). Część firm niestety wciąż realizuje ocenę okresową i później wkłada wyniki do szuflady nie zastanawiając się do czego dalej można je wykorzystać. Jest jednak coraz więcej działów HR i przełożonych, którzy są świadomi potencjału, który drzemie w kompetencjach i stara się wykorzystywać wyniki ocen do rozwoju. Pytanie tylko w jaki sposób wyniki te są wykorzystywane? Standardowe działanie polega na określeniu wymaganego poziomu spełniania danej kompetencji przez pracownika na określonym stanowisku i porównywania do niego uzyskanych przez pracownika wyników. Posłużę się tu pewnym przykładem:
Jeśli dla jednego z pracowników Waszej firmy widzicie podobne
rezultaty, jakie działania podejmujecie? Zdecydowana większość osób postawiona przed
takim pytaniem, odpowiada: 'trzeba rozwijać lukę kompetencyjną, czyli te
kompetencje, które pracownik ma ocenione niżej niż poziom oczekiwany'. Pytanie
kolejne – dlaczego? 'Bo nie spełnia oczekiwań i trzeba to naprawić'.
Czy jednak faktycznie jest to skuteczne działanie?
Aby lepiej zobrazować sytuację posłużę się usłyszanym ostatnio
szkolnym przykładem. Kiedy Wasze dziecko wraca ze szkoły i mówi, że dostało
dziś 4, 5 i 1 – na jaką ocenę zwracacie uwagę, o co pytacie? Zdecydowana
większość odpowiada, że na 1 – bo jest złą oceną i trzeba ją poprawić.
Czy jednak faktycznie jest to skuteczne działanie?
Dlaczego koncentrujemy się na
słabościach, dlaczego często na siłę chcemy je rozwijać? Uważam, że warto
pochylić się nad tym, aby rozwijać w pracowniku jego potencjał i wykorzystywać
mocne strony. Oczywiste jest, że aby efektywnie realizować zadania przypisane
do danego stanowiska konieczne jest posiadanie takiego poziomu spełniania
kompetencji, aby realizowanie tych zadań było możliwe. Dlatego też powinniśmy
zadbać o to, aby pracownik był wyposażony w umiejętności, wiedzę i
doświadczenie, które pozwolą mu na bycie na efektywnym poziomie, który
niekoniecznie musi być jednak mistrzowski. Poświęćmy, zamiast dążenia do
niekończącego się rozwoju słabości, czas na to, aby rozwijać potencjały, aby
zwracać uwagę na pozytywy. Zdaję sobie sprawę, że może być to trudne, nawet nie
tyle organizacyjnie, co mentalnie. W końcu po latach 'polowania na luki' nie będzie
łatwo zmienić nastawienie i sposób myślenia. Myślę jednak, że jest to trud,
który warto podjąć.
Realizując oceny kompetencji
często posługujemy się następującymi sformułowaniami: 'rozwijanie luk
kompetencyjnych' – nazywając w ten sposób dorównywanie poziomu kompetencji do
poziomu oczekiwanego, 'nadkompetencja' – jako nazwa dla uzyskania oceny wyższej
od poziomu oczekiwanego. Jednak czy nazwy te są właściwe… odpowiedzmy sobie na
pytanie, czy można rozwijać lukę, czy lukę raczej się wypełnia i zazwyczaj do
takiego poziomu, aby nie odbiegała znacząco od reszty obszaru? Z kolei
nadkompetencja kojarzy się z siłami nadludzkimi, z czymś mało namacalnym,
bardziej metafizycznym. Dlatego też to także nie jest najbardziej trafne słowo
do określenia wyników uzyskanych przez pracownika. Tego typu określenie
paraliżuje, pokazuje, że jesteśmy w niespotykanej sytuacji, nie wiemy co w niej
zrobić, więc najlepiej byłoby nie zrobić nic, ewentualnie można pracownikowi
pogratulować. Zachęcam jednak do tego, aby oderwać się od tych schematów
działania i to tego, abyśmy pochylili się nad pracownikiem i na podstawie
zielonych pól w ocenie kompetencji wyłuskali jego silne strony. Dalej możemy wykorzystywać
je do angażowania pracownika w zadania, które pozwolą mu na rozwijanie się w
tym obszarze, który jest jego wyróżnikiem i który pozwala na osiąganie
ponadprzeciętnych wyników biznesowych. Angażujmy takich pracowników w dzielenie
się wiedzą i doświadczeniem z innymi osobami w firmie, angażujmy ich w
dodatkowe projekty – wykorzystujemy czas na to, co pozwoli nam budować przewagę
organizacyjną, a nie na to, aby każdego pracownika otrzymującego niskie oceny
na siłę ciągnąć ku górze. Postawmy sobie pytanie – czy chcemy budować firmę
pełną osób o przeciętnym poziomie kompetencji, czy chcemy tworzyć organizację
wyróżniającą się, idącą do przodu i przynoszącą efekty biznesowe? Wybór sposobu
wykorzystywania wyników oceny kompetencji jest właśnie decyzją tego typu – jaką
organizację chcę tworzyć i czy podejmuję działania, które mnie ku temu
prowadzą.
Dlatego też zachęcam, aby nasze
HRowe tradycje myśliwego polującego na luki kompetencyjne zamienić w spojrzenie
bliższe idei poławiacza pereł. Jednak nie jest to poławiacz, który szuka
jedynie wybitnych jednostek jak zwykło się mówić w kontekście programów
talentów. Jest to raczej osoba, która potrafi dostrzec silne strony w każdym
pracowniku, odpowiednio nimi pokierować i z nich budować przewagę
konkurencyjną.
Tekst ukazał się także na łamach HRNews http://www.hrnews.pl/HRSupportArticle.aspx?id=130
Tekst ukazał się także na łamach HRNews http://www.hrnews.pl/HRSupportArticle.aspx?id=130
czwartek, 27 czerwca 2013
Feedback or think forward?
Feedback – słowo, które po wpisaniu w Google daje
nam 2 500 000 000 wyników wyszukiwania, co doskonale oddaje to jak
feedback jest znaczący w codziennym funkcjonowaniu i jak często pojawia
się w zawodowej rzeczywistości.Jeszcze kilka lat temu było to swoistym przełomem, nie było łatwo
namówić menedżerów do tego, aby feedback pojawiał się w ich relacjach z
pracownikami. Dziś jest praktycznie wszechobecny (przynajmniej
teoretycznie) i określa sposób udzielania informacji zwrotnej
przekazywanej pracownikom przez ich menedżerów. Czy jest jednak
wykorzystywany w efektywny sposób i czy przekłada się na prorozwojowe
wnioski dla pracowników? Z tym bywa różnie.Obserwując organizacyjną rzeczywistość różnych firm widzę, że feedback często stosowany jest, jako rozliczanie przeszłości, wyszukiwanie popełnianych błędów i ogólnikowe oczekiwanie ich unikania w przyszłości. Feedback, na co dzień stosowany jest często tylko, jako negatywna informacja zwrotna udzielana pracownikowi, a z kolei przy ocenie okresowej jest wyliczeniem wszystkich niedociągnięć i popełnionych błędów, często pozbawionym refleksji nad tym, co można zrobić lepiej i inaczej. Czy o taki feedback nam chodziło? Czy zastanawiamy się nad tym, jaki jest cel informacji zwrotnej, której udzielamy i czy na pewno robimy to we właściwy sposób?
Wyciągając wnioski z tego jak standardowo wygląda feedback, który funkcjonuje w naszych organizacjach, możemy mieć pewność, że w dużej części przypadków nie jest on właściwy. Celem feedbacku nie powinno być patrzenie w tył, wskazywanie błędów i szukanie pomyłek. Warto byłoby tak przeformułować sposób naszego myślenia, aby feedback zastąpić myśleniem w przyszłość. Spoglądanie wstecz, na realizowane zadania jest bardzo ważne, ale w kontekście analizy tego, co jest mocną stroną pracownika, a w czym należy go wspierać. Następnie wnioski te powinniśmy przekładać na przyszłość. Nie koncentrujmy się na tym, co było, najważniejsze jest to, co będzie i to, w jaki sposób zadania będą realizowane przez pracownika w przyszłości. Spojrzenie w przeszłość daje nam perspektywę, którą powinniśmy wykorzystywać do rozwoju. Jak tego dokonać? Po pierwsze, podczas rozmowy z pracownikiem pamiętajmy o tym, aby wskazać realizowane zadania, w których uwidoczniły się jego mocne strony i te działania, które nie były zrealizowane właściwie. Tak, aby mieć pełną perspektywę kompetencji danej osoby. W drugim kroku zapytajmy o to, w jaki sposób pracownik chciałby wykorzystać w kolejnym okresie swoje mocne strony, wypracujmy wspólnie możliwości ich rozwoju i zastosowania w realizowanych działaniach. Dalej poruszmy kwestię zadań niezrealizowanych właściwie w kontekście myślenia przyszłościowego. Zapytajmy pracownika, jaki ma pomysł na to jak podejść do podobnego zadania następnym razem. Dowiedzmy się czy jest mu potrzebne dodatkowe wsparcie lub są może okoliczności, w których realizacja tego zadania będzie możliwa na wyższym poziomie. Nie pytajmy:, ‘dlaczego poniosłeś porażkę’, zapytajmy: ‘jak chcesz to zrobić lepiej’. Być może różnica nie wydaje się duża, gdyż w konsekwencji prowadzi do tego samego celu, jednak uwaga zorientowana na przyszłość i sposób rozmowy pozwalający wykazać pracownikowi inicjatywę, budzi w nim motywację do działania, chęć wprowadzania zmian i kształtuje poczucie odpowiedzialności za podejmowane zadania.
Także my, jako HRowcy, czy Przełożeni nie spoglądajmy za siebie, na sposób, w jaki do tej pory podchodziliśmy do feedbacku. Skoncentrujmy się na tym jak możemy to robić w przyszłości i oczekujemy na efekty w zmianie sposobu myślenia pracowników o realizowanych zadaniach i możliwości rozwoju kompetencji w trakcie ich trwania.
link do artykułu: http://employer-branding.pl/2013/06/26/feedback-or-think-forward/
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
TESTY KOMPETENCYJNE – kolejna metoda na diagnozowanie kompetencji pracowników
Sposobów na diagnozowanie
kompetencji pracowników jest całkiem spora ilość – możemy opierać się na ocenie
kompetencji przy użyciu np. metody 180/360 stopni, możemy przeprowadzić sesję
Assessment czy Development Centre, możemy też wykorzystać testy kompetencyjne.
To, jaką metodę wykorzystamy do oceny umiejętności, wiedzy i postawy pracownika
zależy od wielu czynników, jednak te trzy wyżej wymienione narzędzia są
najbardziej rzetelne i użyteczne (zakładając oczywiście, że są właściwie
przygotowane i wykorzystane).
Dziś chciałabym pochylić się nad testami kompetencyjnymi – w porównaniu
z AC/DC są one tańszą metodą diagnozowania kompetencji i podobnie mogą być
wykorzystywane zarówno w procesie selekcji nowych pracowników, jak i przy
monitorowaniu rozwoju już zatrudnionych osób. Mogą być także jednym z
dodatkowych narzędzi wykorzystywanych podczas sesji AC/DC. Skuteczność
wykorzystywanych testów zależy w dużej mierze od dopasowania kompetencji i
wskaźników zawartych w pytaniach, do tych, które funkcjonują w naszej firmie,
dlatego też przy korzystaniu z gotowych testów istotne jest wcześniejsze sprawdzenie, na ile przystają
one do naszych wymagań. Oczywiście jedną z możliwości jest niekupowanie
gotowego narzędzia, tylko przygotowanie testu pod kompetencje, które funkcjonują
w naszej firmie. To rozwiązanie jednak wymaga dużego nakładu pracy pod kątem
opracowania metodologicznego i statystycznego i obarczone jest dużym ryzykiem popełnienia
błędów. Dlatego też, jeśli chcemy przygotować test dedykowany typowo dla naszej
organizacji, warto skorzystać ze wsparcia osób, które się w tym specjalizują. Wtedy
też możliwe jest modyfikowanie testów wykorzystywanych przez daną firmę
zewnętrzną w taki sposób, aby test w jak największym stopniu odnosił się do
kompetencji funkcjonujących w naszej organizacji.
Dobrze opracowany test pozwala na
zidentyfikowanie kompetencji pracowników w ważnych dla nas obszarach. Do
głównych zalet przemawiających za tym, aby korzystać z tego narzędzia należy na
pewno łatwość zastosowania. Pracownik nie jest zobligowany do uczestniczenia w kilkugodzinnej
sesji tak jak w przypadku AC, jego zadaniem jest jedynie zaznaczenie odpowiedzi
na kilka pytań dla każdej z kompetencji. Średnio wypełnienie testu zajmuje
około godziny, a trafność prognostyczna najlepszych testów może pokrywać się z
trafnością AC/DC. Trudnością oczywiście jest przygotowanie testu w taki sposób,
aby faktycznie był on jakościowo dobrze opracowany i aby obiektywnie wskazywał
poziom kompetencji danych pracowników. Poza tym tworząc test musimy
zmaksymalizować szansę na to, aby uzyskiwać odpowiedzi, które oddają faktyczny
stan kompetencji pracownika, a nie są jedynie jego myśleniem życzeniowym. Chcąc
minimalizować ryzyka związane z zastosowaniem testów kompetencyjnych i wdrożyć
w naszej firmie wartościowe narzędzie, warto skorzystać z tzw. testów wykonania,
które koncentrują się na umiejętności wybrania skutecznego zachowania w
opisanych konkretnych sytuacjach. Pracownik stając przed opisem sytuacji i
możliwymi kilkoma opcjami do wyboru, musi zdecydować, które zachowanie jest
najbardziej zbliżone do tego, które on by wdrożył, a które jest najbardziej
niezgodne z jego zachowaniem. Aby test spełniał wszystkie wymogi pozwalające na
to, aby mówić, że jest rzetelny i trafny, konieczne jest dobranie odpowiedniej
ilości pytań do każdej kompetencji, którą chcemy wdrożyć – tak, aby każdy
wskaźnik kompetencji był diagnozowany w teście. Zazwyczaj dla jednej
kompetencji mamy więc od 8 do 10 pytań – jest to ilość, która pozwala na
zminimalizowanie ryzyka wystąpienia błędu i na interpretowanie wyników w sposób
pozwalający na wyciąganie rzetelnych wniosków.
Firmy realizujące testy
kompetencyjne mają w swojej ofercie zarówno takie, które identyfikują
pojedyncze kompetencje, jak i pakiety, które składając się z kilku kompetencji,
pozwalają na identyfikowanie potencjału kandydata, czy pracownika w konkretnym
obszarze, np. menedżerskim, przywódczym, innowacyjnym, sprzedażowym czy
społecznym.
Testy są niewątpliwe narzędziem,
którego zastosowanie warto rozważyć w kontekście prowadzonych procesów
rekrutacji i selekcji, a także przy prowadzonych działaniach mających na celu
identyfikowanie kompetencji zatrudnionych już pracowników. Są idealne do
jednorazowych pomiarów predyspozycji, wiedzy i doświadczeń, jak i odpowiednio
zaprojektowane mogą służyć do bardziej kompleksowych projektów rozwoju
pracowników.
Więcej w temacie możecie przeczytać także tu: Filipowicz G.,
Sterczyński R. (2002 r.), Testy kompetencyjne. Metody i narzędzia pomiaru
poziomu kompetencji (3), [w:] Personel i Zarządzanie. INFOR
A jeśli jesteście zainteresowani zastosowaniem testów w swojej Firmie lub w prywatnej diagnozie kompetencji, zapraszam do kontaktu: joanna.kaminska@hrsupport.com.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)






