Jaki jest HR w Waszej firmie?
Jesteście na bieżąco, czy raczej okazjonalnie pojawiacie się w życiu
pracowników pilnując ankiet i ocen na koniec roku? Może gonicie, może jesteście
bierni, a może charakteryzuje Was jeszcze coś innego?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROZWÓJ PRACOWNIKÓW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROZWÓJ PRACOWNIKÓW. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 czerwca 2015
piątek, 20 lutego 2015
Nie podcinaj pracownikowi skrzydeł - o roli menedżera w rozwoju pracowników
Znacie menedżerów, którzy podcinają skrzydła swoim
pracownikom? A znacie takich, dla których jest to jeden z nieodłącznych
elementów oceny okresowej? To tekst o nich.
wtorek, 3 lutego 2015
Nie prowadź pracownika za rękę - o odpowiedzialności za rozwój słów kilka
Czy w Waszej firmie rozwój pracownika kojarzy się z prowadzeniem go za rękę? A może z czerpaniem z niezliczonej ilości rozwojowych możliwości lub odwrotnie - narzekania pracowników, że firma nie zapewnia nic wartościowego?
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Ostrzeżenie HRowej piły :)
![]() |
| http://blog.goldenline.pl |
Dzisiaj zapraszam Was na blog Goldenline, na którym znajdziecie mój tekst o ostrzeniu HRowej piły :)
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Noworoczne postanowienie - bazowanie na mocnych stronach
W HRze jak w życiu - zazwyczaj podsumowując rok czynimy pewne postanowienia, stawiamy przed sobą cele i zakładamy, że w kolejnym roku będziemy je osiągać. Pozostaje pytanie jak chcemy do tego dojść i na ile realne jest osiągnięcie celów, czy postanowień, które przed nami stoją. HRowo często dążymy do zwiększania efektywności pracowników w firmie, do zwiększania zaangażowania, czy do zmniejszania rotacji - wykorzystujemy zróżnicowane narzędzia, które przynoszą lepszy bądź gorszy efekt. A czy zastanawialiście się nad tym, że czasami prostą drogą można osiągnąć wiele? Poniżej kilka faktów o tym dlaczego warto stawiać na mocne strony pracowników, rozwijać je i zwracać na nie uwagę. Pisałam już o tym temacie wcześniej, ale zakładam, że jest na tyle ważny, że z końcem roku, warto sobie o nim przypomnieć i być może włączyć w noworoczne postanowienia...

środa, 16 października 2013
Dlaczego warto zwracać uwagę na mocne strony?
Pisałam ostatnio dość dużo o identyfikowaniu mocnych stron, o tym, że warto zwracać na nie uwagę u siebie i u innych, a także o tym, że warto skończyć z polowaniem na luki i zacząć polować na swoje silne strony. Dlatego też w nawiązaniu do tego, dziś trochę danych liczbowych, które pokazują, że warto o to zawalczyć nie tylko dla swojego lepszego samopoczucia, ale także dla mierzalnych efektów biznesowych :)
1. Jeśli menedżer zwraca uwagę
głównie na mocne strony pracownika, prawdopodobieństwo, że pracownik będzie
niezaangażowany wynosi 1% (w oryginale jest to nazwane actively disengaged, czyli w 3-stopniowej skali zaangażowania-niezaangażowania jest to najgorszy stopień opisujący pracownika, który nie dość, że jest niezaangażowany, to jeszcze zaraża tym innych).
2. Jeśli menedżer zwraca głównie
uwagę na słabe strony pracownika, prawdopodobieństwo, że pracownik będzie
niezaangażowany wynosi 22% (actively disengaged).
3. Ludzie, którzy każdego dnia
wykorzystują swoje mocne strony mają 6 razy większe prawdopodobieństwo do bycia
zaangażowanym w pracy niż pozostałe osoby.
4. Zespoły, które koncentrują się
na swoich mocnych stronach każdego dnia, są 12,5% bardziej produktywne.
5. Zespoły, które otrzymują
informację zwrotną opartą na ich mocnych stronach, są 8,9% rentowne.
6. W zespołach, które otrzymują
informację zwrotną opartą na ich mocnych stronach, fluktuacja jest o 14,9% niższa niż w pozostałych.
7. Pracownik, który regularnie wykorzystuje
swoje mocne strony, 6,2 razy częściej zgadza się ze stwierdzeniem, I
have the opportunity to do what I do best
every day'
czwartek, 15 sierpnia 2013
Ocena pracownicza - arkusz do wypełnienia czy działanie rozwojowe?
Chociaż wciąż jeszcze są firmy, w
których ocena pracownicza nie funkcjonuje, to jednak w większości organizacji
mamy systemy ocen (bardziej lub mniej efektywne). Tematów do rozważań w
kontekście oceny pracowniczej jest wiele, niemała ilość obszarów w tym zakresie
wywołuje dyskusje i czasami budzi kontrowersje. Dziś chciałabym pominąć większość
tych zagadnień, a także spojrzeć ponad podziałem pomiędzy oceną kompetencji a
oceną realizacji zadań/celów i skoncentrować się na tym w jaki sposób jest
przeprowadzana ocena, którą realizujemy w firmie.
Często kiedy rozmawiam z
przedstawicielami działów personalnych lub z pracownikami objętymi procesami
oceny, słyszę o tym, że mają w firmie system ocen, polegający na tym, że co
określony okres czasu wypełniają arkusz i później otrzymują od przełożonego ostateczny
dokument, który następnie jest przechowywany w archiwum. Niektórzy cieszą się,
że wyniki ocen są wykorzystywane i że na ich podstawie wyciągane są wnioski na
temat potrzeb rozwojowych grupy pracowników – tj. najsłabsze obszary wskazują
jakie szkolenia będą zrealizowane w firmie. I tyle – ot świetnie zaprojektowany
system ocen…tylko pytanie czy o to w systemie ocen chodzi? Czy takie działania
powodują, że zrealizowany projekt wdrożenia oceny okresowej pozytywnie
przekłada się na efekty biznesowe i wspiera nasz biznes? Z pełnym przekonaniem
mogą powiedzieć, że nie.
Ocena okresowa rozumiana jako
wypełnienie arkusza, z którego czasami dział personalny wyciągnie wnioski i zakupi
szkolenia (jeśli akurat będzie na to budżet, a oceny będą wyjątkowo niskie), jest
pomyłką. W ocenie pracowniczej nie
chodzi o wypełnianie dokumentów i późniejsze ich gromadzenie. Ocena jest
działaniem prorozwojowym i przez rozwój pracowników powinna wpływać na rozwój
organizacji. I jeśli pokusimy się w naszej firmie o rozumienie oceny w taki
właśnie sposób, przed nami staje szereg działań, które musimy podjąć. Przede
wszystkim trzeba pamiętać, że odpowiedzialność za efektywność procesu ocen
spoczywa na menedżerach. Dlatego też powinni być oni jak najlepiej przygotowani
do tej roli. Clou całego procesu oceny tkwi w spotkaniu rozwojowym menedżera z
pracownikiem. Arkusze, które wcześniej obydwoje wypełniają, mają na celu
przygotowanie ich do tej rozmowy, usystematyzowanie obszarów, które będą
omawiane i wskazanie kierunku. Dalej przychodzi czas na to, co najważniejsze –
spotkanie (i dobrze jeśli byłoby nazywane spotkaniem rozwojowym, a nie
spotkaniem oceniającym). Menedżer jako osoba, na której spoczywa obowiązek
efektywnego przeprowadzenia rozmowy powinien być maksymalnie do niej
przygotowany. Dział HR z kolei jest
ogniwem, które jest odpowiedzialne za zmianę podejścia do postrzegania i
rozumienia procesu oceny i za wyposażenie menedżerów w kompetencje i narzędzia
do umiejętnego przejścia przez ten proces. Nie wyobrażam sobie realizowania
rozmów rozwojowych bez uprzedniego przeszkolenia menedżerów w zakresie
prowadzenia tego typu spotkań.
Skoro rozmowa rozwojowa jest
najważniejszym elementem, warto określić jakie powinna spełniać warunki, abyśmy
mogli powiedzieć, że faktycznie była efektywna. Warto tu skoncentrować się na
jednym z kluczowych jej wyznaczników – sposobie
omawiania wyników z wypełnionego arkusza. Rozmowa na pewno nie powinna
polegać na wyliczaniu popełnionych błędów. Odpadają stwierdzenia typu: 'W
poprzednim kwartale niewłaściwie zrobiłeś to, to i to. Poza tym ta kompetencja
jest u Ciebie bardzo nisko oceniona, uważam, że musisz z tym coś zrobić, bo nie
widzę możliwości abyś z takim podejściem dalej pracował na tym stanowisku.
Dowiem się, może HR ma jakieś środki na szkolenia, to może wyślemy Cię żeby
nauczyli Cię jak powinieneś realizować te zadania'. Jakże często tak właśnie
przebiegają rozmowy, czasami zdarza się, że pracownik ma możliwość dodania czegoś
od siebie po wypowiedzi menedżera, ale zazwyczaj już tego nie robi, bo nie
widzi sensu.
Co bardziej świadomi i
przeszkoleni menedżerowie powiedzą – 'Nie, ja tak nie prowadzę rozmów, trzeba
przecież pamiętać o kanapce krytyki. Najpierw wymieniam jedną rzecz, która była
dobra, potem daje te wszystkie złe informacje i potem na koniec dodam, że
ogólnie jest ok, tylko popraw te słabe obszary' Niby lepiej, ale czy
efektywnie? Odpowiedź jest prosta – niestety nie.
Czyli jak przeprowadzać rozmowę? Rozmowa powinna być ukierunkowana na
spojrzenie do przodu, bardziej na think forward niż na feedback. Nie widzę
większego sensu patrzenia za siebie w celu rozliczania przeszłości. Widzę
natomiast sens w spoglądaniu w przeszłość w celu wyciągnięcia wniosków na
kolejne dni i miesiące. I kiedy spoglądamy na arkusze, nie dzielmy tego, na to
co jest dobre i co złe – patrzmy na pracownika całościowo, tak, aby dostrzec
potencjał do rozwoju (mocne strony) i weryfikujmy czy to, co zostało ocenione
niżej jest kluczowe dla zajmowanego przez tego pracownika stanowiska. Jeśli
jest to ważne, zapytajmy pracownika, czy on też to dostrzega, czy uważa, że
utrudnia mu to funkcjonowanie na jego stanowisku pracy i jakie widzi możliwości
poradzenia sobie z tą sytuacją. Jeśli mówimy o realizowanych zadaniach, nie
mówmy – 'to zrobiłeś źle'. Powiedzmy – 'chciałbym, aby kiedy spotkamy się na
kolejnej rozmowie rozwojowej, tego typu zadania były realizowane w inny
sposób'. Poza tym istotne jest pamiętanie o tym, że możemy mieć w zespole
pracowników na innym poziomie rozwoju zawodowego i o ile dla jednych konieczne
będzie wspólne wypracowanie drogi osiągnięcia celu, o tyle dla innych
prorozwojowe będzie poproszenie ich o samodzielne podejście do zagadnienia.
Także po raz kolejny podkreślamy indywidualne
podejście do pracownika, koncentrację na jego potrzebach i na tworzeniu
środowiska do rozwoju. Menedżer nie powinien przejmować z pracownika
odpowiedzialności za jego rozwój, ale powinien zapewnić odpowiednie warunki do
tego, aby pracownik posiadając określone kompetencje mógł je dalej rozwijać.
Jeśli tworzymy ocenę okresową z
założeniem, że będzie ona arkuszem do archiwizowania – możemy zaprzestać tego
działania, bo nie przyniesie pozytywnych efektów, a niesie ze sobą ryzyko m.in.
demotywacji czy zniechęcenia. Twórzmy
ocenę okresową z myślą o jej aspekcie rozwojowym – tak, aby rozwijał się
pracownik i wraz z nim cała organizacja. Ot prosta i zarazem skomplikowana
droga do sukcesu.
Jeśli planujesz wdrożyć ocenę pracowniczą lub zmodyfikować istniejącą - ZOBACZ JAKIE SĄ MOŻLIWOŚCI
Artykuł możecie także przeczytać na HRNews, gdzie wspiera sekcję Temat Miesiąca.
czwartek, 11 lipca 2013
Rozwijać kompetencje pracowników, czy polować na luki kompetencyjne?
Ocena kompetencji, choć aspekt
długo funkcjonujący w naszej polskiej HRowej rzeczywistości, w wielu firmach
wdrożony, a często nawet nie tylko wdrożony, ale i stosowany w praktyce, to
jednak cały czas
borykający się z niewykorzystywaniem jego pełnego potencjału. Dlaczego? Powodów jest wiele, dziś skoncentruję się na jednym bardzo często występującym – niewłaściwym nastawieniu nas HRowców do interpretacji wyników oceny i ich wykorzystania (zakładając, że w jakiś sposób je wykorzystujemy). Część firm niestety wciąż realizuje ocenę okresową i później wkłada wyniki do szuflady nie zastanawiając się do czego dalej można je wykorzystać. Jest jednak coraz więcej działów HR i przełożonych, którzy są świadomi potencjału, który drzemie w kompetencjach i stara się wykorzystywać wyniki ocen do rozwoju. Pytanie tylko w jaki sposób wyniki te są wykorzystywane? Standardowe działanie polega na określeniu wymaganego poziomu spełniania danej kompetencji przez pracownika na określonym stanowisku i porównywania do niego uzyskanych przez pracownika wyników. Posłużę się tu pewnym przykładem:
borykający się z niewykorzystywaniem jego pełnego potencjału. Dlaczego? Powodów jest wiele, dziś skoncentruję się na jednym bardzo często występującym – niewłaściwym nastawieniu nas HRowców do interpretacji wyników oceny i ich wykorzystania (zakładając, że w jakiś sposób je wykorzystujemy). Część firm niestety wciąż realizuje ocenę okresową i później wkłada wyniki do szuflady nie zastanawiając się do czego dalej można je wykorzystać. Jest jednak coraz więcej działów HR i przełożonych, którzy są świadomi potencjału, który drzemie w kompetencjach i stara się wykorzystywać wyniki ocen do rozwoju. Pytanie tylko w jaki sposób wyniki te są wykorzystywane? Standardowe działanie polega na określeniu wymaganego poziomu spełniania danej kompetencji przez pracownika na określonym stanowisku i porównywania do niego uzyskanych przez pracownika wyników. Posłużę się tu pewnym przykładem:
Jeśli dla jednego z pracowników Waszej firmy widzicie podobne
rezultaty, jakie działania podejmujecie? Zdecydowana większość osób postawiona przed
takim pytaniem, odpowiada: 'trzeba rozwijać lukę kompetencyjną, czyli te
kompetencje, które pracownik ma ocenione niżej niż poziom oczekiwany'. Pytanie
kolejne – dlaczego? 'Bo nie spełnia oczekiwań i trzeba to naprawić'.
Czy jednak faktycznie jest to skuteczne działanie?
Aby lepiej zobrazować sytuację posłużę się usłyszanym ostatnio
szkolnym przykładem. Kiedy Wasze dziecko wraca ze szkoły i mówi, że dostało
dziś 4, 5 i 1 – na jaką ocenę zwracacie uwagę, o co pytacie? Zdecydowana
większość odpowiada, że na 1 – bo jest złą oceną i trzeba ją poprawić.
Czy jednak faktycznie jest to skuteczne działanie?
Dlaczego koncentrujemy się na
słabościach, dlaczego często na siłę chcemy je rozwijać? Uważam, że warto
pochylić się nad tym, aby rozwijać w pracowniku jego potencjał i wykorzystywać
mocne strony. Oczywiste jest, że aby efektywnie realizować zadania przypisane
do danego stanowiska konieczne jest posiadanie takiego poziomu spełniania
kompetencji, aby realizowanie tych zadań było możliwe. Dlatego też powinniśmy
zadbać o to, aby pracownik był wyposażony w umiejętności, wiedzę i
doświadczenie, które pozwolą mu na bycie na efektywnym poziomie, który
niekoniecznie musi być jednak mistrzowski. Poświęćmy, zamiast dążenia do
niekończącego się rozwoju słabości, czas na to, aby rozwijać potencjały, aby
zwracać uwagę na pozytywy. Zdaję sobie sprawę, że może być to trudne, nawet nie
tyle organizacyjnie, co mentalnie. W końcu po latach 'polowania na luki' nie będzie
łatwo zmienić nastawienie i sposób myślenia. Myślę jednak, że jest to trud,
który warto podjąć.
Realizując oceny kompetencji
często posługujemy się następującymi sformułowaniami: 'rozwijanie luk
kompetencyjnych' – nazywając w ten sposób dorównywanie poziomu kompetencji do
poziomu oczekiwanego, 'nadkompetencja' – jako nazwa dla uzyskania oceny wyższej
od poziomu oczekiwanego. Jednak czy nazwy te są właściwe… odpowiedzmy sobie na
pytanie, czy można rozwijać lukę, czy lukę raczej się wypełnia i zazwyczaj do
takiego poziomu, aby nie odbiegała znacząco od reszty obszaru? Z kolei
nadkompetencja kojarzy się z siłami nadludzkimi, z czymś mało namacalnym,
bardziej metafizycznym. Dlatego też to także nie jest najbardziej trafne słowo
do określenia wyników uzyskanych przez pracownika. Tego typu określenie
paraliżuje, pokazuje, że jesteśmy w niespotykanej sytuacji, nie wiemy co w niej
zrobić, więc najlepiej byłoby nie zrobić nic, ewentualnie można pracownikowi
pogratulować. Zachęcam jednak do tego, aby oderwać się od tych schematów
działania i to tego, abyśmy pochylili się nad pracownikiem i na podstawie
zielonych pól w ocenie kompetencji wyłuskali jego silne strony. Dalej możemy wykorzystywać
je do angażowania pracownika w zadania, które pozwolą mu na rozwijanie się w
tym obszarze, który jest jego wyróżnikiem i który pozwala na osiąganie
ponadprzeciętnych wyników biznesowych. Angażujmy takich pracowników w dzielenie
się wiedzą i doświadczeniem z innymi osobami w firmie, angażujmy ich w
dodatkowe projekty – wykorzystujemy czas na to, co pozwoli nam budować przewagę
organizacyjną, a nie na to, aby każdego pracownika otrzymującego niskie oceny
na siłę ciągnąć ku górze. Postawmy sobie pytanie – czy chcemy budować firmę
pełną osób o przeciętnym poziomie kompetencji, czy chcemy tworzyć organizację
wyróżniającą się, idącą do przodu i przynoszącą efekty biznesowe? Wybór sposobu
wykorzystywania wyników oceny kompetencji jest właśnie decyzją tego typu – jaką
organizację chcę tworzyć i czy podejmuję działania, które mnie ku temu
prowadzą.
Dlatego też zachęcam, aby nasze
HRowe tradycje myśliwego polującego na luki kompetencyjne zamienić w spojrzenie
bliższe idei poławiacza pereł. Jednak nie jest to poławiacz, który szuka
jedynie wybitnych jednostek jak zwykło się mówić w kontekście programów
talentów. Jest to raczej osoba, która potrafi dostrzec silne strony w każdym
pracowniku, odpowiednio nimi pokierować i z nich budować przewagę
konkurencyjną.
Tekst ukazał się także na łamach HRNews http://www.hrnews.pl/HRSupportArticle.aspx?id=130
Tekst ukazał się także na łamach HRNews http://www.hrnews.pl/HRSupportArticle.aspx?id=130
czwartek, 27 czerwca 2013
Feedback or think forward?
Feedback – słowo, które po wpisaniu w Google daje
nam 2 500 000 000 wyników wyszukiwania, co doskonale oddaje to jak
feedback jest znaczący w codziennym funkcjonowaniu i jak często pojawia
się w zawodowej rzeczywistości.Jeszcze kilka lat temu było to swoistym przełomem, nie było łatwo
namówić menedżerów do tego, aby feedback pojawiał się w ich relacjach z
pracownikami. Dziś jest praktycznie wszechobecny (przynajmniej
teoretycznie) i określa sposób udzielania informacji zwrotnej
przekazywanej pracownikom przez ich menedżerów. Czy jest jednak
wykorzystywany w efektywny sposób i czy przekłada się na prorozwojowe
wnioski dla pracowników? Z tym bywa różnie.Obserwując organizacyjną rzeczywistość różnych firm widzę, że feedback często stosowany jest, jako rozliczanie przeszłości, wyszukiwanie popełnianych błędów i ogólnikowe oczekiwanie ich unikania w przyszłości. Feedback, na co dzień stosowany jest często tylko, jako negatywna informacja zwrotna udzielana pracownikowi, a z kolei przy ocenie okresowej jest wyliczeniem wszystkich niedociągnięć i popełnionych błędów, często pozbawionym refleksji nad tym, co można zrobić lepiej i inaczej. Czy o taki feedback nam chodziło? Czy zastanawiamy się nad tym, jaki jest cel informacji zwrotnej, której udzielamy i czy na pewno robimy to we właściwy sposób?
Wyciągając wnioski z tego jak standardowo wygląda feedback, który funkcjonuje w naszych organizacjach, możemy mieć pewność, że w dużej części przypadków nie jest on właściwy. Celem feedbacku nie powinno być patrzenie w tył, wskazywanie błędów i szukanie pomyłek. Warto byłoby tak przeformułować sposób naszego myślenia, aby feedback zastąpić myśleniem w przyszłość. Spoglądanie wstecz, na realizowane zadania jest bardzo ważne, ale w kontekście analizy tego, co jest mocną stroną pracownika, a w czym należy go wspierać. Następnie wnioski te powinniśmy przekładać na przyszłość. Nie koncentrujmy się na tym, co było, najważniejsze jest to, co będzie i to, w jaki sposób zadania będą realizowane przez pracownika w przyszłości. Spojrzenie w przeszłość daje nam perspektywę, którą powinniśmy wykorzystywać do rozwoju. Jak tego dokonać? Po pierwsze, podczas rozmowy z pracownikiem pamiętajmy o tym, aby wskazać realizowane zadania, w których uwidoczniły się jego mocne strony i te działania, które nie były zrealizowane właściwie. Tak, aby mieć pełną perspektywę kompetencji danej osoby. W drugim kroku zapytajmy o to, w jaki sposób pracownik chciałby wykorzystać w kolejnym okresie swoje mocne strony, wypracujmy wspólnie możliwości ich rozwoju i zastosowania w realizowanych działaniach. Dalej poruszmy kwestię zadań niezrealizowanych właściwie w kontekście myślenia przyszłościowego. Zapytajmy pracownika, jaki ma pomysł na to jak podejść do podobnego zadania następnym razem. Dowiedzmy się czy jest mu potrzebne dodatkowe wsparcie lub są może okoliczności, w których realizacja tego zadania będzie możliwa na wyższym poziomie. Nie pytajmy:, ‘dlaczego poniosłeś porażkę’, zapytajmy: ‘jak chcesz to zrobić lepiej’. Być może różnica nie wydaje się duża, gdyż w konsekwencji prowadzi do tego samego celu, jednak uwaga zorientowana na przyszłość i sposób rozmowy pozwalający wykazać pracownikowi inicjatywę, budzi w nim motywację do działania, chęć wprowadzania zmian i kształtuje poczucie odpowiedzialności za podejmowane zadania.
Także my, jako HRowcy, czy Przełożeni nie spoglądajmy za siebie, na sposób, w jaki do tej pory podchodziliśmy do feedbacku. Skoncentrujmy się na tym jak możemy to robić w przyszłości i oczekujemy na efekty w zmianie sposobu myślenia pracowników o realizowanych zadaniach i możliwości rozwoju kompetencji w trakcie ich trwania.
link do artykułu: http://employer-branding.pl/2013/06/26/feedback-or-think-forward/
środa, 12 grudnia 2012
Dlaczego szkolenia dla pracowników nie przynoszą efektów?
Na hasło szkolenie zdecydowana
większość z nas ma przed oczami typową definicję rozumiejąc szkolenie jako
zdarzenie, jedno lub kilkudniowe spotkanie uczestnicy + trener, na którym z
różną proporcją teorii do praktyki rozwijamy kompetencje w jakimś zakresie. I
tyle…i w tej naszej potocznej definicji zawiera się odpowiedź na pytanie, które
często sobie stawiamy – dlaczego szkolenia nie są efektywne, dlaczego nie
przynoszą efektów zwłaszcza jeśli wydajemy na nie dużą część naszych HRowych
budżetów? Otóż na pytanie dlaczego, odpowiedź brzmi – powodem jest błędne lub
raczej niepełne rozumienie ‘szkolenia’. Jeśli zinterpretujemy szkolenie jako
proces zmiany zachowania a same zajęcia dydaktyczne, podczas których spotykają
się uczestnicy z trenerem potraktujemy jedynie jako jeden z etapów szkolenia,
będziemy na dobrej drodze.
Niestety szkolenia wciąż są
często sztuką dla sztuki, która pożera budżety, powoduje frustrację pracowników
(bo tracą czas na coś co w ich odczuciu jest zbędne), frustrację menedżerów (bo
pracownicy są na szkoleniu zamiast pracować) i frustrację działu HR (bo znów
szkolenie na nic się nie przekłada, a wszyscy mają pretensję)…nie mówiąc już o
frustracji osób zarządzających firmą, która kumuluje w sobie wszystkie powyższe
i dodatkowo jest uzupełniona o frustrację związaną z celami biznesowymi, które
zamiast się przybliżać są coraz dalej.
Kiedy zanalizujemy sytuację w
naszej firmie i powiemy sobie – tak, faktycznie tak to wygląda (przynajmniej
częściowo), czas zacząć szukać przyczyn i do nich dobrać rozwiązania.
Podchodząc do tego zagadnienia ogólnie, można wypracować pewne założenia/
wskazówki, które będą dobrą podstawą do zmiany myślenia i przede wszystkim
działania:
1. Diagnozuj potrzeby szkoleniowe – stwórzcie system do diagnozowania
potrzeb, który będzie stały, który pozwoli na identyfikowanie potrzeb w
zespole. W oparciu o diagnozę twórzcie plany szkoleniowe i planujcie w dłuższej
(np. rocznej) perspektywie.
2. Definiuj cele szkolenia
– cele szkoleniowe poza tym, że jak każde inne powinny być definiowane zgodnie
z zasadą SMART, powinny także odnosić się do modelu Kirkpatricka (wypracujcie
cele dla poziomu reakcji uczestników, dla poziomu zmiany kompetencji, dla
poziomu zmiany zachowań i dla poziomu efektów biznesowych).
Cele zdefiniowane w ten sposób
pozwolą na monitorowanie efektywności procesu szkolenia, a także pozwolą na
dobranie odpowiedniej metody szkoleniowej i narzędzi, które będą wspierały
realizację tych celów.
3. Zaplanuj sposób realizacji zajęć dydaktycznych – wybierzcie firmę
lub trenerów wewnętrznych, ustalcie szczegóły dotyczące metodologii i narzędzi.
4. Myśl projektowo – jeśli poprzednie etapy wskazały, że potrzeba szkoleniowa
wymaga metod i narzędzi, które będą rozłożone w czasie i podobne działania są
nowością w Waszej organizacji, zaplanujcie dokładnie poszczególne etapy, aby
uporządkować działania.
5. Zadbaj o odpowiednie nastawienie i przygotowanie pracowników
– zarówno uczestników szkolenia, jak i ich menedżerów. Pracownicy powinni
zostać zaznajomieni z celami, powinni mieć możliwość omówienia swoich
wątpliwości, zadania pytań. Powinni mieć świadomość, że szkolenie jest procesem
zmiany i powinni mieć motywację i zasoby do tego, aby do tej zmiany przystąpić.
Menedżerowie powinni być przygotowani do tego, że po zakończeniu zajęć
dydaktycznych pracownik powinien mieć możliwość wykorzystania narzędzi, w
której zostanie wyposażony podczas zajęć. To, co pracownik zrobi z tym
onarzędziowaniem, jak je wykorzysta i czy w ogóle będzie miał taką możliwość
zależy zarówno od motywacji samego uczestnika, jak i od podejścia jego
menedżera. Przełożony, który powie: „Ok. Szkolenie się zakończyło, wracaj do
pracy. Nie mamy czasu na wdrażanie bezsensownych rozwiązań” właśnie przekreślił
wszystkie dotychczasowe etapy prac i spowodował, że proces szkolenia
najprawdopodobniej zakończy się niepowodzeniem. A zrobił to najprawdopodobniej
dlatego, że nie został odpowiednio przygotowany, nie był włączony w opracowanie
celów i nie widzi przełożenia działań szkoleniowych na biznes.
6. Po zajęciach dydaktycznych
konieczne jest wdrożenie. Zadbaj o
to, aby menedżerowie wspierali i aby mieli w sobie przyzwolenie na to, że
chwilowo wydajność pracownika może spaść, gdyż będzie próbował on nowych
rozwiązań, których dopiero się uczy, ale docelowo korzyści będą widoczne i przełożą
się na rezultaty biznesowe.
7. Monitoruj, wspieraj, doradzaj – to główne zadanie osób
odpowiedzialnych za rozwój pracowników na tym etapie. Ważne, aby monitorować,
czy zapał po zajęciach dydaktycznych nie przepadł w toku codziennej pracy i czy
narzędzia są wdrażane, czy pracownik przejawia nowe zachowania, czy widoczna
jest zmiana. Poza tym pamiętać należy o tym, aby wspierać menedżerów i nadal
pozyskiwać ich wsparcie i zaangażowanie.
8. Oceń efekty – konieczna jest ocena zarówno etapu wdrożenia, jak i
całego procesu. Sprawdź czy cele zostały osiągnięte, pamiętaj o ROI i wyciągaj
wnioski do zastosowania w kolejnych procesach szkoleniowych.
Jest to myślenie i spostrzeżenia,
które towarzyszą mi od kiedy przyglądam się procesom szkoleń w firmach.
Intuicyjnie często wdraża się rozwiązania, które pozwalają na lepsze panowanie
nad rozwojem pracowników, dodaje się jakieś etapy przed i po – czasami bada się
potrzeby i monitoruje efekty. Czasami brakuje nam jednak spięcia tego
wszystkiego w całość. Na zebranie pojedynczych narzędzi w całość trafiłam jakiś
czas temu w ‘Kompendium zarządzania szkoleniami’ Pawła Kopijera (Wydawnictwo
Academica,Warszawa, 2011), także jeśli obszary, które opisałam powyżej były
swojego rodzaju inspiracją, zachęcam do wczytania się w szczegóły i do świeżego
spojrzenia na proces szkoleń.
I standardowo, w szkoleniach, tak
jak i przy innych procesach HR, konieczne jest aby pamiętać o włączaniu pracowników. O tym, aby menedżerowie współtworzyli cały
proces, a pracownicy mieli możliwość otwartej komunikacji, wyrażenia swoich
potrzeb i posiadania pełnej informacji o zmianie, która będzie miała miejsce.
Aby przygotowanie planu i procesu szkolenia nie było opracowaniem przygotowanym
indywidualnie przez dział HR i narzuconym odgórnie pracownikom, a wspólną pracą
działów zaangażowanych w proces.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







